GN 43/2020 Archiwum

Ekonomia, etyka i solidarność

Jeden z najwybitniejszych polskich ekonomistów, prof. Leopold Caro, skupiał się na krzewieniu dwóch idei: prymatu etyki w życiu gospodarczym oraz solidaryzmu. I to na długo przed powstaniem Solidarności.

Ksiądz Prymas Stefan Wyszyński tak napisał o prof. Leopoldzie Caro (na łamach „Ateneum Kapłańskiego”): „Myślą przewodnią wielkiej ilości dzieł, rozpraw i artykułów prof. Caro jest walka o moralność życia gospodarczego. Walka o prymat etyki w życiu gospodarczym to bodaj największa zasługa prof. Caro i dla nauki, i dla polskiego życia społeczno-gospodarczego. Prof. Caro widział dobrze bliski związek spraw społeczno-gospodarczych z naukami moralnymi; różne zagadnienia gospodarcze usiłował oświetlać i rozwiązywać według zasad religijno-moralnych i w nich szukał światła dla coraz trudniejszych dziś rozwiązań w złożonym życiu gospodarczym. Już w swej pierwszej i znanej ekonomistom zagranicznym pracy, ujmującej głęboko zagadnienia lichwy: »Der Wucher, eine socialpolitische Studie« (Lipsk, 1893, s. 311, XV.) przyznał w życiu gospodarczym etyce pierwszeństwo przed wolnością”.

Między prawem a ekonomią

Profesor Caro był też polskim prekursorem solidaryzmu społecznego, opierając go przede wszystkim na katolickiej nauce społecznej. Poświęcił mu swą pracę naukową, krzewił ideę współdziałania między ludźmi, i to na długo przed powstaniem Solidarności, żył bowiem w latach 1864–1939.

Urodził się we Lwowie i tam spędził dzieciństwo oraz młodość. Gdy miał 9 lat, zmarł mu ojciec (uczestnik powstania styczniowego i urzędnik w Banku Hipotecznym). Wychowywała go więc tylko matka. Gimnazjum ukończył z wyróżnieniem, był też wyróżniającym się studentem. Jako kierunek swych studiów najpierw wybrał prawo i filozofię na Uniwersytecie Lwowskim, uzyskując tam z prawa doktorat. Dopiero potem zdecydował się na jeszcze jedne studia, z ekonomii, w niemieckim Lipsku. Tam poznał niemiecką szkołę historyczną, założenia francuskiego solidaryzmu społecznego i katolicką naukę społeczną. To w dużej mierze uformowało jego poglądy ekonomiczne oraz społeczne, mimo że początkowo zajmował się głównie zagadnieniami prawniczymi. W 1894 r. zdał egzamin adwokacki i zaczął pracować jako adwokat. Jednocześnie jednak stał się działaczem społecznym i publicystą zajmującym się tematyką społeczną, skupiając się w pierwszej kolejności na trudnej sytuacji ludności wiejskiej. Był autorem takich publikacji, jak „Lichwa na wsi w Galicji”, „Reforma kredytu włościańskiego” i „Zawodowe organizacje rolników”. Wskazywał w nich, że główną przyczyną nędzy na polskiej wsi są lichwiarskie pożyczki. Postulował wprowadzenie taniego kredytu dla ludności wiejskiej, który – jak przekonywał – mógłby wpłynąć na poprawę jej sytuacji i rozwój gospodarczy wsi.

Drugim, bardzo żywo interesującym go wówczas tematem był problem emigracji, a szczególnie los polskich emigrantów. Między innymi dlatego, że – jak napisał jego uczeń Jan Karol Sondel – „emigranta traktowano wtedy na równi z towarem jako ładunek okrętowy; o obowiązkach społeczeństwa i państwa wobec wychodźców nikt nie myślał”. Prof. Caro podkreślał też, że kraj dotknięty emigracją traci przez nią na rzecz innych państw najbardziej wartościowe jednostki, bo „pełne inicjatywy i przedsiębiorczości”, „w najkorzystniejszym wieku”. Nie poprzestał jednak na badaniu i opisywaniu tego zjawiska, ale działał też na rzecz polskich emigrantów, czego efektem było m.in. poprawienie warunków pracy polskich robotników sezonowych w Niemczech.

Społecznik

W 1903 r. przeszedł z judaizmu (żydówką była jego matka) na katolicyzm. Był gorliwym i zaangażowanym katolikiem, współpracował z prasą i organizacjami katolickimi. Wespół z ks. Włodzimierzem Ledóchowskim założył kilka stowarzyszeń, opiekujących się szwaczkami, służącymi i robotnicami z krakowskiej fabryki cygar. By pomóc potrzebującym, prowadził też biuro bezpłatnych porad prawnych, a w pomoc ubogim mocno angażowała się również jego żona. To w tym okresie, poznając sytuację najbiedniejszych, prof. Caro zaczął szczególnie interesować się ideą solidaryzmu społecznego. Nie od razu jednak, z powodu wybuchu I wojny światowej, mógł poświęcić się jej krzewieniu i budowaniu jej teoretycznych podstaw. W 1914 r. został powołany do armii austriackiej, służąc w niej jako wojskowy sędzia. Potem zgłosił się na ochotnika do tworzącego się polskiego wojska, gdzie trafił do korpusu sądowniczego i dosłużył się stopnia pułkownika. W 1920 r. został zdemobilizowany i wrócił do rodzinnego Lwowa, poświęcając się już całkowicie pracy naukowej i społecznej. W tym samym roku został profesorem ekonomii społecznej i nauk prawniczych Politechniki Lwowskiej i sprawował tę funkcję przez kolejnych kilkanaście lat. Studenci go cenili, na jego wykłady przychodziły tłumy, a on usilnie starał się zaszczepić młodym ludziom myślenie kategoriami społecznymi i bezinteresownej pracy dla dobra wspólnego.

Naukowiec

Był bardzo aktywnym naukowcem, jednocześnie dużo czasu poświęcając na pracę społeczną. Zaangażował się m.in. w działalność Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, którego w 1927 r. został prezesem. Był też wiceprzewodniczącym Rady Społecznej przy Prymasie Polski. Przede wszystkim jednak dużo pisał. Jego dorobek to dziesiątki artykułów i rozpraw, ponad 200 większych prac, w tym kilkanaście książek. Za najważniejsze jego dzieła uznaje się wydane w 1926 r. „Zasady nauki ekonomii społecznej” i opublikowaną w 1931 r. pracę pt. „Solidaryzm, jego zasady, dzieje i zastosowania”, w której zawarł swoje credo.

Profesor krytykował zarówno ortodoksyjny, wolnorynkowy liberalizm gospodarczy, jak i marksizm oraz sowiecki komunizm, przeciwstawiając im właśnie społeczny solidaryzm. Pisał, że człowiek w liberalnym ujęciu jest jak „gąsienica, która zżera liście, nie dbając o drzewo, na którym one rosną”. Podczas gdy solidaryzm „widzi w społeczeństwie samoistny organizm, żyjący własnym życiem i naginający jednostki, acz nie pozbawione, jak w kolektywizmie, gospodarczej samodzielności do działania gwoli dobru publicznemu”. Lwowski ekonomista twierdził, że nie ma dowodów na to, by – jak przekonywali liberałowie gospodarczy – rynek sam najlepiej regulował gospodarkę. „Caro był przekonany, że zorganizowane społeczeństwo jest w stanie skuteczniej niż czysty mechanizm rynkowy przeprowadzić proces modernizacji gospodarczej społeczeństwa polskiego” – napisał o nim prof. Dariusz Grzybek z Instytutu Spraw Publicznych UJ. „Jednocześnie sądził, że kwestie etyczne są ważniejsze niż gospodarcze, sprawiedliwy ład społeczny jest celem nadrzędnym wobec wzrostu gospodarczego. Sądził on, że idee leseferyzmu są jedynie zasłoną dla egoizmu i żądzy zysku, które mają destrukcyjne skutki dla społeczeństwa. Stąd też poddawał on zdecydowanej krytyce zarówno ekonomię klasyczną, jak i neoklasyczną, która w jego czasach zdominowała ekonomię w krajach anglojęzycznych. Caro uważał te kierunki teoretyczne za ideologię klas wyższych osłanianą pozorem naukowości. Poglądy takie czyniły go niepopularnym w środowisku ekonomistów polskich. Przytłaczająca większość ekonomistów warszawskich, krakowskich i poznańskich opowiadała się za systemem wolnorynkowym, sądząc, że najbardziej sprzyja on wzrostowi gospodarczemu”.

Prekursor idei państwa socjalnego

Leopold Caro całkowicie nie zgadzał się z takim poglądem i był za to często atakowany. Uważał, że wolny rynek i wolna konkurencja są mitem. Twierdził, że gospodarce służyłby bardziej solidaryzm społeczny, bardziej sprawiedliwy podział dochodów. Opowiadał się też za rozwojem spółdzielczości.

„Caro wskazuje na spółdzielczość jako model, który wart jest propagowania, gdyż sprzyja tworzeniu więzi międzyludzkich, solidarności, uczy współpracy i samopomocy” – czytamy w publikacji autorstwa prof. Rafała Łętochy z Instytutu Religioznawstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego. „Spółdzielczość, jego zdaniem, przynosi niezwykle doniosłe i pozytywne zmiany gospodarcze, ale, co nawet bardziej istotne, także mentalne, zmieniając gruntownie myślenie ludzi; wszystko to dobrze służy sprawie solidaryzmu, przybliża jego ustanowienie, stąd z całą mocą należy ją wspierać”.

Postulował ochronę polskiego przemysłu i rolnictwa przed zagraniczną konkurencją na naszym rynku – przez cła i ulgi podatkowe. Był jednak zwolennikiem jeszcze szerszej ingerencji państwa w procesy gospodarcze, państwowego interwencjonizmu w gospodarce, rozwijania sektora państwowego, przekonując, że gospodarka wymaga regulowania przez państwo. Pisał: „Czy rolnik czeka może na automatyczne pokonanie chwastów przez pszenicę, czy też czynnym współdziałaniem, w danym wypadku bezwzględnym tępieniem chwastów, »miesza się« do produkcji? I czy nie zwymyślano by go od idiotów, gdyby postępował wedle pierwszego szablonu?”.

By lepiej zrozumieć stanowisko lwowskiego ekonomisty, warto jeszcze raz zacytować prof. Grzybka. „Przebudowa ustroju społecznego wedle Leopolda Caro powinna się dokonać w ramach wielostronnego dialogu społecznego, w ramach którego produkcja i podział dochodu powinny zostać poddane planowaniu gospodarczemu. Planowaniem tym miał zarządzać system ciał zbiorowych złożonych z przedstawicieli pracodawców, pracowników, urzędników rządowych i ekspertów. Na czele takiego systemu stałaby Naczelna Rada Gospodarcza. Jedną z metod zapewnienia powszechnego zatrudnienia i podstawowego dochodu dla pracowników byłby także rozwój spółdzielczości, wspomaganej przez państwo” – napisał prof. Dariusz Grzybek i nazwał Leopolda Caro „prekursorem idei państwa socjalnego w polskiej myśli społecznej”.

Na koniec ciekawostka. Słynny ekonomista, choć był tak gorącym orędownikiem idei solidaryzmu społecznego, nie włączył się w działalność ruchu tzw. kółek solidarystycznych. Nie włączył się, chcąc trzymać się jak najdalej od polityki, która – w jego opinii – skłania ludzi do oportunizmu.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Najczęściej komentowane