O polskiej gospodarce mówi się, że jest wolnorynkowa. Ale co to oznacza? Łatwiej to zrozumieć komuś, kto pamięta czasy PRL, gdy państwo głęboko ingerowało w procesy gospodarcze, ustalając nawet wysokość cen.
Na wolnym rynku ceny ustala się, biorąc pod uwagę to, ile dane towary czy usługi powinny kosztować, by znalazło się wystarczająco dużo chętnych do ich kupna.
Henryk Przondziono /foto gość
W grupie krajów socjalistycznych, do której do 1989 r. należała także Polska, gospodarka była zorganizowana zupełnie inaczej niż w państwach kapitalistycznych, czyli wolnorynkowych. W Polsce przed 1989 rokiem, podobnie jak w innych krajach socjalistycznych, wyglądało to tak, że państwo całkowicie kontrolowało gospodarkę, opracowywało i realizowało wieloletnie plany jej rozwoju. Do państwa należała też zdecydowana większość przedsiębiorstw. I to ono wytyczało kierunek ich działania, angażowało je do realizacji swych planów gospodarczych. Jako właściciel miało do tego prawo. Problem w tym, że socjalistyczne państwo posuwało się w tej ingerencji jeszcze dalej, np. decydując o cenach towarów i usług. Decydowało też o tym, kto może te towary i usługi sprzedawać, kto może prowadzić działalność gospodarczą, celowo ograniczając rozwój prywatnych przedsiębiorstw. W socjalizmie kluczowe przedsiębiorstwa miały należeć do państwa.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł